Copyrights ©  Małgorzata Wesołowska

Jak zrobić "matowe" zdjęcia, obróbka fotografii "z mgiełką"...

September 19, 2014

Witajcie!

Ostatnio dosyć często w Waszych pytaniach i w wielu dyskusjach przewija się temat jednego ze stylów obróbkowych, zwanych "zmatowieniem zdjęć" a czasem także, potocznie - zdjęciem "ciętym w cieniach" (choć w światłach także  - ale z niewiadomych powodów to się w nazewnictwie nie przyjęło :)). Porozmawiajmy więc dzisiaj właśnie o tej technice! 

 

Czym jest zdjęcie „matowe”?

Tak naprawdę jest to rodzaj obróbki w którym „gubi” się na fotografii detale w ciemnych partiach zdjęcia. Łagodzi się także kontrast - pomiędzy najciemniejszymi i najjaśniejszymi miejscami. W zdjęciach matowych nie ma „czarnej czerni” i „białej bieli”. Dodatkowo, część detali tracimy także w półtonach. Dlatego zdjęcie sprawia wrażenie wydrukowanego na matowym papierze.

Poniższy przykład pokazuje fotografię w klasycznej czerni i bieli i jej "matową wersję" (którą dodatkowo trochę rozjaśniłam i nadałam jej delikatny ciepły odcień).

 

a) wersja czarno-biała "klasyczna"

 

b) wersja "matowa"

Ten styl obróbkowy stał się ostatnio bardzo popularny - podążając za dostępnością szeregu filtrów, akcji czy presetów  ulatwiających szybką obróbkę w takim właśnie typie. W związku z tym wokół tematu matowych zdjęć narosło też wiele kontrowersji. Niektórzy fotografowie czy fotograficy krytykują ją i oceniają jako "tandetną" czy też "łamiącą zasadę szacunku dla detali" w fotografii. Czy słusznie? 
Moim zdaniem w fotografii należy pozostawić bardzo dużo przestrzeni dla subiektywnych ocen i gustów. Nikt nie powinien wyrokować ostatecznie, czy coś jest jednoznacznie ładne czy nie. Najważniejsze, aby obróbka zdjęcia i nasz styl fotograficzny były spójne z wizją i upodobaniem fotografa. Należy być jednak ostrożnym - ponieważ wykonując zdjęcia dla klientów, nie powinniśmy pomijać także ich opinii. Warto pamiętać także, że trzeba zachować duży dystans wobec wszelakiej "mody fotograficznej" (pamiętacie zachwyt nad czarno-białą fotografią z jednym kolorowym obiektem....? Ilu fotografów stosuje teraz tę technikę? No właśnie...). Powinniśmy, zwłaszcza w fotografii komercyjnej, tworzyć zdjęcia w takim stylu - aby ich przekaz i piękno były "uniwersalne" i podobały się zarówno teraz jak i za lat kilkanaście :). 

Natomiast jeśli chodzi o "brak szacunku" dla detali - zdecydowanie jest w tym sporo prawdy. Jest to technika niszcząca szczegóły i na pewno warto zdawać sobie z tego sprawę. 

 

Uważam, że reguła złotego środka sprawdza się w życiu bardzo często - w fotografii zatem też :) Postanowiłam więc podzielić się z Wami moimi, (uwaga!) subiektywnymi ,odczuciami w temacie takiej obróbki...

 

1. Moim zdaniem ten typ obróbki „percepcyjnie” najbardziej zdaje egzamin w sytuacjach, gdzie w zdjęciu jest dużo powierzchniowo obszernych, ciemnych miejsc, ale koniecznie takich - które dla naszego zdjęcia nie mają pod względem przekazu, treści – większego znaczenia. Dlaczego?

- Ponieważ zgubienie detali w miejscach, które nie są dla odbioru fotografii istotne, nie jest groźne. Nikomu w tych miejscach nie będzie tych szczegółów brakować, ich niedobór nie sprawi, że zdjęcie stanie się niezrozumiałe. Dodatkowo – jeśli przy wykorzystaniu światła, już na etapie fotografowania, umiejętnie poprowadzimy wzrok odbiorcy do najważniejszych elementów naszego zdjęcia, ta technika podkreśli tylko znaczenie wyróżnionych elementów.

- Matowienie zdjęć nie sprawdza się, moim zdaniem, w sytuacji kiedy mamy dużo ciemnych ale drobnych detali – a już najgorzej, jak zdjęcie jest nimi „usiane”. Mowa tu o wszystkich gęstych wzorach takich jak cegła, płytki chodnikowe, kocie łby, drobne i ciemne wzorki na ubraniach naszych modeli, liczny bokeh w liściach drzew, itp. Wtedy zastosowanie „cięcia w cieniach” bardzo rozprasza uwagę, męczy oczy, odwraca uwagę od przekazu fotografii. Oceńcie zresztą sami...

     

    a) wersja biało-czarna "klasyczna"

    b) wersja matowa

     

    2. Bardzo ważne jest – aby zdjęcie, dla którego chcemy zastosować taką obróbkę – było bogate tonalnie! To jest podstawa bez której w ogóle nie powinniśmy myśleć o takiej obróbce. Nie ma tak wielkiego znaczenia, czy zdjęcie ma wystarczający kontrast między najciemniejszymi a najjaśniejszymi miejscami – ale musi być naprawdę bogate w przejścia tonalne. Technika zmatowienie zabiera bowiem część „skali” tonów – więc musi być tego wystarczająco dużo, aby to, co zostało, nadal tworzyło nam swoistą trójwymiarowość zdjęcia. Jeśli zdjęcie ma dużo „czerni” i dużo „świateł” ale następnie, czy to w skali szarości, czy to w kolorze – tonów danej barwy jest niewiele – zmatowienie go spowoduje, że stanie się „płaskie”, trudne w odbiorze. Wtedy będzie sprawiało wrażenie zdjęcia źle wykonanego, nieprawidłowo oświetlonego – zostaną partie jasne i partie ciemne – wyglądające na „prześwietlone/niedoświetlone” i taka obróbka spotęguje to wrażenie.

     

    3. Oczywiście, ten styl ma także wiele swoich zalet – nie jest tak, że jest wyborem w większości przypadków niewłaściwym. Po prostu ten typ obróbki (jak zresztą każdy inny) nie może być celem samym w sobie. Musi być dobrany w sposób przemyślany, uważny – tak, aby faktycznie podkreślał temat i nastrój naszego zdjęcia. Lubię ten styl za jego „nostalgiczny klimat” (nie bez powodu tego typu obróbka nazywana jest często „triste” czyli z francuskiego, smutną, markotną).

     

    4. Jest to styl bardzo zbliżony do zdjęć „za mgiełką”. Niektóre ze sposobów na stworzenie matowych czy zamglonych zdjęć są podobne. Myślę, że wszystkie uwagi obróbkowe, które przekazałam powyżej do zdjęć „matowych” można z powodzeniem zastosować do zdjęć zamglonych, choć te ostatnie są ciut, ale tylko odrobinę :) „bezpieczniejsze” pod względem utraty półtonów (głównie dlatego, że w większym stopniu dostrzegamy i rozróżniamy przejścia tonalne w cieniach niż w światłach).

     

    5. Efekt zamglenia podoba mi się także w bliskich portretach – choć należy go używać bardzo oszczędnie. Przepięknie zmiękcza dodatkowo rysy, wydobywa delikatność spojrzenia i współgra z subtelną grą światła. Musimy jedynie pamiętać, że nie stosujemy tego typu efektów w portretach biznesowych – korekta skóry musi być perfekcyjna (i jednocześnie naturalna) ale akceptowalna miękkość to tylko ta wynikająca z zastosowanych parametrów (przysłony) i użytego oświetlenia.

     

    Na koniec mała porada o tym, jak samemu osiągnąć efekt zmatowionego zdjęcia. Oczywiście, sposobów jest mnóstwo! Ja sugerowałabym samodzielne eksperymentowanie z użyciem "krzywych". Przede wszystkim dlatego, że nie potrzebujemy w tym celu kupować żadnych akcji, presetów, filtrów. Dodatkowo rozwijamy nasze techniki obróbkowe i umiejętności wykorzystania różnych narzędzi, tworzymy własny, niepowtarzalny styl, przy okazji być może odkryjemy inne ciekawe efekty...no i dlatego, że nie jest to trudne :) Ja w tym celu wykorzystam Adobe Photoshop i narzędzie "warstwy dopasowania - krzywe" ale możecie sięgnąć do dowolnego oprogramowania, które umożliwia pracę na krzywych.

     

    Etap 1. Wybrane zdjęcie otworzyłam w programie Adobe Photoshop CC i utworzyłam warstwę dopasowania "krzywe" ("Levels"). 

     

     

    Etap 2.  Chwytamy krańcowy punkt krzywej, odpowiadający za najciemniejsze partie obrazu (czernie) i trzymając wciśnięty lewy przycisk myszy przeciągamy go do góry . Następnie chwytamy drugi krańcowy punkt krzywej odpowiadający za najjaśniejsze partie (biele) i przeciągamy go do dołu. Zdjęcie nabiera wyraźnie matowego/mało kontrastowego/zamglonego charakteru.  Spadek kontrastu następuje głównie pomiędzy najciemniejszymi a najjaśniejszymi partiami obrazu.
    Zapytacie o ile przeciągnąć kracowe punkty w dół i w górę? Nie ma reguły - musicie to zrobić "na wyczucie", wedle własnego uznania - obserwując zmiany na zdjęciu i dokonując poprawek tak długo, aż spodoba Wam się efekt. 

     

     

    Etap 3. Niektórzy pozostawiają zdjęcie na tym etapie. Ja jednak wolę, aby zdjęcie nie traciło kontrastu w półcieniach. Dlatego zwiększam kontrast w półcieniach zdjęcia (tradycyjną metodą: wyznaczam sobie dwa dowolne punkty, jeden dla partii jasnych a drugi dla cieni) i przeciągam odpowiednio w dół (cienie) i w górę (światła). To jest zmiana bardzo delikatna, wręcz nieznaczna na krzywych.

     

     

    I w ten sposób mamy już efekt ostateczny :)

     

    a) wersja czarno-biała wyjściowa

    b) wersja matowa

     

    Po dokonanej operacji radziłabym popatrzeć na histogramy obu zdjęć (przed i po). Wnioski wyciągnijcie sami :)

     

    Serdecznie pozdrawiam!

    MW

    Please reload

    Featured Posts

    IV już w tym roku edycja szkolenia "RozBłyśnij..."

    March 23, 2015

    1/7
    Please reload

    Recent Posts
    Please reload

    Search By Tags
    Follow Us
    • Facebook Classic
    • Twitter Classic
    • Google Classic
    This site was designed with the
    .com
    website builder. Create your website today.
    Start Now